sobota, 12 września 2015

Naziści też byli pro-embrio

Udostępniono sejmową mównicę pani Kai Godek . Pełno tam było dowodów anegdotycznych i poruszających historii pod tezę jak i nazywania zygot, moruli, blastocysty, płodu itp. dzieckiem.

Burdel w i fikcja statystykach NFZ (znane od dawna) natchnęły mówczynię to śmiałej tezy, że

 Państwo pozwalając na zabijanie dzieci, zupełnie je odczłowiecza tak, że już nawet lekarzom i urzędnikom wszystko jedno kogo i w jakiej liczbie się zabija. W ten sposób Polska stacza się poniżej poziomu państw cywilizowanych, a nawet poniżej poziomu państw totalitarnych. Bo nawet w Auschwitz-Birkenau więźniom nadawano numery obozowe i prowadzono ich dokładną ewidencję.

Pani Godek, nie jest pierwszą pro-embrio, która opisuje jaki to ład i porządek panował obozie koncentracyjnym.

W obozie koncentracyjnym w Ravensbrück zdarzały się kobiety w ciąży, aresztowane z różnych stron Polski i świata i – rzecz znamienna – nigdy nie dokonywano przerwań ciąży, dopuszczano do porodu, tylko potem noworodki ginęły albo wprost wrzucane do tzw. heizungu, po prostu do pieca, albo zagłodzone, pozostawione bez pokarmu. Niewiele dzieci urodzonych tam zdołano uratować, ale już później, gdy wojna chyliła się ku końcowi – te pierwsze zginęły. Ale… hitlerowcy wiedzieli dobrze, że przerywanie ciąży niszczy organizm kobiety matki, a poród jest sytuacją fizjologicznie prawidłową

To oczywiście kumpela JP2 pani Połtawska,  jak widać zwolennicy praw kobiet są gorsi od hitlerowców. Nie to, co pobożni (święte obrazki) młodzi chłopcy z ONR.

Pani Godek pierwsza z lewej.