Przejdź do głównej zawartości

Posty

Odpieprzcie się od Korwina

Po ostatnich wyborach tylko niektórzy, jak  WO  zachowali spokój.  Z wyborów jestem ogólnie zadowolony. Nie przeraża mnie to, że Korwin będzie teraz mieć sos od muli na wąsach. I słusznie. Bo o co ten zgiełk? Żyjemy w kraju, gdzie: ministrem sprawiedliwości był pan, który słyszał krzyki mrożonych blastocyst, ale już krzyki kobiet, ofiar przemocy domowej, jakoś nie raniły jego uszu. gdzie wiceministrem sprawiedliwości jest zakonnik (świecki), który tak stara się przy pracy, żeby ofiary przemocy domowej i kobiety w niechcianej ciąży miały jeszcze bardziej przesrane, niż dotąd. gdzie lekarze podpisują deklarację, że mają gdzieś prawo i nauki medyczne, ważniejsza jest biskupia wykładnia mitologii  sprzed dwóch tysiącleci. gdzie 368 posłów odrzuciło projekt ustawy dotyczącej wprowadzenia „wiedzy o seksualności” jako przedmiotu obowiązkowego, ale za to  380 posłów poparło uchwałę, że JP2 był  „.. wielkim moralnym autorytetem, Ojcem i Nauczyciel...

Brunon K. bohater Bolandy

Uwagę Billa zwrócił na siebie migoczący neon z napisem "Mrożone Szynki Koszerne, Sp. z O.O.". Na Arymana, zupełnie zapomniał, że jest przecież szpiegiem G.B.Ś.! O mało co, a przyłączyłby się do ataku na elektrownię. Chyba jeszcze zdąży uciec, zanim nastąpi kontruderzenie. Pocąc się trochę bardziej niż zwykle, zaczął torować sobie drogę w kierunku neonu. Wreszcie udało mu się przebić przez tłum i niczym zając pognał w poszukiwaniu schronienia. Chwycił za klamkę wychodzących na ulicę drzwi, ale były zamknięte. Ogarnięty paniką szarpał coraz mocniej, aż cały front budynku zakołysał się niebezpiecznie, trzeszcząc i poskrzypując w posadach. Bill osłupiał, zdumiony swoją siłą i w tej chwili ktoś syknął na niego głośno.     - Chodź tutaj, ty bałwanie! - rozległ się wściekły głos. Bill spojrzał w bok i zobaczył wychylającego się zza rogu agenta Pinkertona, który machał do niego z groźną miną. Bill posłusznie skręcił za róg i znalazł się w sporawym tłumie. Miejsca jednak było dosyć,...

Demon Maxwella w kościelnej prezerwatywie

Pewien eksperyment myślowy związany z drugą zasadą termodynamiki wprowadził na karty podręczników fizyki tytułowego  demona . Pewne teologiczne wygibasy Kościoła Katolickiego związane z seksem dokonały tego, czego najtęższe umysły  fizyki zrobić nie zdołały. Wbudowały demona w prezerwatywę. Dzięki  SuperExpresowi  możemy poznać tajniki tego wynalazku Prezerwatywa chroni przed infekcjami, ale jednocześnie nie służy antykoncepcji. Taki kondom ma coś w rodzaju wentyla, który przepuszcza plemniki i jednocześnie zapobiega infekcjom - informuje lekarz dominikanin o. Jacek Norkowski.  Genialne rozwiązanie, przypomina mi się anegdota o pewnym fizyku, który miał dwa koty dużego i małego. Ponieważ przeszkadzały mu ciągłym drapaniem do drzwi, kazał wywiercić dla kotów dwa otwory w drzwiach: jeden duży – dla dużego, drugi mały – dla mniejszego.   ILLUSTRATION: FDA Jako tako ogarnięty widz Discovery, BBC Knowledge czy National Geographic zdaje sobie sprawę...

Żołnierze wyklęci, talibowie przeklęci.

Pan Prezydent RP "kierując się głębokim przekonaniem o potrzebie wypełnienia luk w pamięci o ostatnich redutach Polskiego Państwa Podziemnego i ich bohaterskich obrońcach"  umieścił na swojej oficjalnej stronie publikację  OSTATNI KOMENDANCI, OSTATNI ŻOŁNIERZE. 1951-1963 Ich wyczyny, to na przykład 10 lutego 1953 r. dwaj partyzanci Stanisław Kuchcewicz „Wiktor” i Zbigniew Pielak „Felek” weszli do budynku kasy Gminnej Spółdzielni w Piaskach niedaleko Lublina. Po drugiej stronie ulicy, z bramy cmentarza, osłaniał ich Józef Franczak ”Lalek”. Chcieli zdobyć pieniądze umożliwiające im przetrwanie. Pomimo chłopskiego przebrania stojący w kolejce żołnierze wzbudzili nieufność kasjera, który powiadomił pobliski posterunek milicji. Doszło do gwałtownej strzelaniny. Ciężko ranny „Wiktor” rozkazał „Felkowi”, żeby go zostawił i uciekał. „Wiktor” poległ, a ranny „Felek” dostał się w ręce milicji i zmarł rok później we wrocławskim więzieniu. W walce zginęło też dwóch milicjantów. „L...

Prorok jaki, czy co?

Prof. Płatek wydobyła na światło dzienne protokół pewnego spotkania. Spotkali się przedstawiciele rządu RP z przedstawicielami teokratycznej monarchii elekcyjnej. Dla niepoznaki uchodzą oni za polskich biskupów, ale arcybiskup Wesołowski też wydawał się rodakiem a potem się okazał Watykańczykiem , więc nigdy nic nie wiadomo. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, konkordatu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem. Wśród zebranych był słynny  hodowca świętych Danieli biskup Głódź, znany z mianowania skazanego prawomocnym wyrokiem, za  upijanie i wykorzystywanie seksualne nastolatki , księdza Kanonikiem Kapituły Kolegiackiej . Był też ks. dr. Józef Kloch, który uważa, że policzenie ofiar pedofilii w polskim kościele zaszkodzi poszkodowanym (a ja naiwnie myślałem,...

Jak nie wzbudziłem moralnej paniki

Portal Gazeta ujął się za dziećmi nękanymi  długim ciągiem reklam przed seansem  w dodatku niedobranymi do  wieku widzów.   No cóż, ja też się z tym zetknąłem podczas rodzinnego wypadu do kina. Co więcej naskarżyłem Gazecie (olała), Multikinu (olało) i Rzecznikowi Praw Dziecka (odpowiedział). A było tak, tu zacytuję moją skargę W niedzielę 17.05.2009 wybraliśmy się całą rodziną na seans filmu "Star Trek" w Warszawskich Złotych Tarasach. Film ten (według IMDB ) ma kategorię PG-13, w innych krajach jest rekomendowany dla widzów od dwunastu lat. Było nam bardzo przykro, gdy przed seansem o godz. 15:10 "uraczono " nasze dzieci zwiastunami następujących horrorów "Friday the 13th" i "Antychryst". Pierwszy z tych według IMDB kategorię R z uwagi na "strong bloody violence, some graphic sexual content, language and drug material", eksponowaną z zwiastunie drugiego filmu scenę można obejrzeć na załączonym zdjęciu. Sytuacja, gdy z...

Kod Hellera

JOSEPH HELLER Paragraf 22 (Tłumaczył Lech Jęczmyk) Zbyt wiele było niebezpieczeństw, z którymi Yossarian musiał się nieustannie liczyć. Byli na przykład Hitler, Mussolini i Tojo, i wszyscy trzej uparli się, żeby go zabić. Był porucznik Scheisskopf, fanatyk defilad, i nalany pułkownik z wielkim wąsem, fanatyk odwetu, i oni też chcieli go zabić. Byli Appleby, Hayermeyer, Black i Korn. Siostry Cramer i Duckett, był tego prawie pewien, też pragnęły jego śmierci, podobnie jak Teksańczyk i facet z Wydziału Śledczego, co do którego nie miał najmniejszych wątpliwości. Jego śmierci pragnęli barmani, murarze i kierowcy autobusów z całego świata, właściciele domów i lokatorzy, zdrajcy i patrioci, kaci, krwiopijcy i lokaje. To była tajemnica, którą Snowden wyjawił mu w locie nad Awinionem — wszyscy oni chcieli go wykończyć i Snowden puścił na ten temat farbę , zalewając cały tył samolotu. Posypało się jak z worka, a potem Yossarian zadał pytanie, na które nie było odpowiedzi: — Gdzi...