"Zza barykady dobiegły podniesione głosy. ... wasze hełmy do nas należą i cala reszta odzieży, nasi są wszyscy generałowie, przegra, kto na nas udeeerzy... Morporkia, Morporkia, Morpooroorooorooooorrroorrr... – Rebelianckie pieśni, sir – stwierdził żołnierz numer jeden. Kapitan westchnął. – Gdybyś słuchał, Hepplewhite, mógłbyś zauważyć, że to bardzo fałszywie śpiewany hymn państwowy. – Nie możemy pozwolić buntownikom na takie śpiewy, sir! Vimes dostrzegł minę kapitana. Wiele mówiła na temat idiotów. – Wznoszenie flagi i śpiewanie hymnu, Hepplewhite, choć nieco podejrzane, nie są same w sobie aktem zdrady. A my jesteśmy pilnie potrzebni gdzie indziej. – Kapitan zasalutował Vimesowi, który odpowiedział tym samym. – Zostawiamy was zatem, sierżancie sztabowy. Życzę interesującego dnia. Prawdę mówiąc, wiem, że taki będzie. – Ale to barykada, sir! – upierał się żołnierz, zerkając ponuro na Vimesa. – To przecież tylko stos mebli, człowieku! Ludzie robili pewnie wiosenne porz...
Położę tu wrażenia z lektury, ciągi skojarzeń i inne przejawy aktywności neuronów. Niech leży, na potem.